Marcjanna w Umbralejo | Topolówka

Marcjanna w Umbralejo

Autor: SekcjaHiszpanska, 25. Listopad 2012

W czerwcu zaskoczyła mnie wiadomość, że będę miała możliwość uczestniczenia w programie renowacji opuszczonych miasteczek w Hiszpanii. Miałam trochę obaw, ale przede wszystkim byłam bardzo podekscytowana. Już 30 czerwca leciałam do Madrytu w pierwszą samodzielną podróż. Ponieważ nie było dogodnego połączenia, pierwszą noc spędziłam sama w Madrycie, dokładnie w dniu, kiedy odbywał się finał turnieju Euro 2012. Następnego dnia z rana złapałam autobus do Guadalajary, gdzie miałam spotkać się z pozostałymi uczestnikami projektu. Na początku, gdy już trafiłam do miasta i poznałam opiekunów, czułam się nieswojo. Wydawało mi się, że jestem jedynym obcokrajowcem wśród moich rówieśników. Później okazało się, że miałam rację, ale nie był to powód do zmartwienia. Wraz z pozostałymi uczestnikami programu z  Guadalajary pojechaliśmy do opuszczonego miasteczka – Umbralejo.

 

W ciągu dwóch tygodni każdy dzień był niepowtarzalny. Codziennie opiekunowie organizowali nam ciekawe zajęcia. Jednak, jako że głównym celem obozu była restauracja opuszczonych miasteczek, musieliśmy też trochę pracować. Byliśmy podzieleni na cztery grupy i każdego dnia zamienialiśmy się pracą. Nie były to jednak zajęcia męczące. Pierwszy dzień spędziliśmy na poznawaniu się nawzajem i grach integracyjnych. Już drugiego dnia cały poranek spędziłam na odbudowywaniu muru. W kolejnych dniach zajmowaliśmy się zwierzętami (świniami, osłami, kurami), sprzątaliśmy miasteczko albo pracowaliśmy w ogrodzie. Po obiedzie mieliśmy do wyboru różne zajęcia, na przykład zajmowanie się pszczołami, plecenie koszyków, pieczenie pączków, naukę masażu i wiele innych. Potem szliśmy na kolację, a po posiłku często spędzaliśmy czas, śpiewając i rozmawiając. Czasami były organizowane zajęcia wieczorne (np. karaoke, dyskoteka itp.). Nasi koordynatorzy zdecydowanie nie pozwalali nam się nudzić. W weekend wybraliśmy się na biwak pod gołym niebem. Spaliśmy nad rzeką i mogliśmy się kąpać pod wodospadem. Potem pojechaliśmy na wycieczkę autokarem do Sigüenzy. Czasem chodziliśmy też na wycieczki piesze do pobliskich miasteczek. W niektórych z nich zamieszkuje nie więcej niż 15 osób.

 

Umbralejo jest położone w bardzo malowniczej części Hiszpanii, daleko od większych miast. Mimo to dwa tygodnie spędzone na hiszpańskiej wsi upłynęły bardzo interesująco. Wyjazd ten pozostanie dla mnie niezapomniany. Dał mi niepowtarzalną okazję, by poznać kulturę Hiszpanii, a także samych Hiszpanów, którzy przyjechali tam z całego kraju. W ciągu tych dwóch tygodni zaprzyjaźniłam się z wieloma osobami, a z kilkoma utrzymuję kontakt do dziś i mam zamiar ich odwiedzić w następne wakacje.