OH i I H na wycieczce do Hiszpanii | Topolówka

OH i I H na wycieczce do Hiszpanii

Autor: Redakcja, 8. Kwiecień 2014

10155556_1413082265618748_8866121531543442448_n21 marca uczniowie klas  O H i I H wraz z opiekunami – p. Joanną Świąder, p. Beatą Poulakowską, p. Beatą Kardasińską i p. A. Suchomską-Chabior – rozpoczęli dziesięciodniową wycieczkę do Hiszpanii .  Z powodu licznych wad jazdy autokarem do tak dalekiego 10155555_1413081528952155_1890631001360878062_nkraju, z pewnością  nocleg we Francji okazał się komfortową atrakcją zaraz na początku naszej wyprawy. Dzięki  przerwie w podróży  zwiedziliśmy piękne, francuskie miasteczko Carcassone nazywane miastem-fortecą. Przechadzając się w tym miejscu uliczkami, można było się poczuć jak w Disneylandzie, a  same sklepy były bardzo ciekawymi miejscami i prezentowały tak piękne rzeczy, że z trudem chowało się portfel z powrotem do torby.

Naszym pierwszym hiszpańskim przystankiem było wybrzeże Costa Brava. Odbyliśmy pierwszy spacer brzegiem morza, a fani piłki nożnej mieli niebywałą okazję do obejrzenia meczu FC Barcelona-Real Madryt. To była dobra okazja do zaobserwowania, jak ważna jest piłka nożna dla rodowitych Hiszpanów. Każdy bar był wypełniony po brzegi rodzinami z dziećmi, którzy z zapałem oglądali mecz. Następnym miastem, które już bardziej szczegółowo zwiedziliśmy, była Barcelona. Zobaczyliśmy w niej wspaniałą twórczość Antoniego Gaudiego oraz  panoramę stolicy Katalonii, sklep z szynkami, gdzie niektóre za kilogram osiągały cenę nawet 300 euro, czy wspaniały pomnik Krzysztofa Kolumba, z windą w środku.  W czasie wolnym odkrywaliśmy bardziej kameralne, ale równie urokliwe zakątki Barcelony. Następnego dnia pożegnaliśmy się z Lloret de Mar i kontynuowaliśmy naszą podróż w stronę Madrytu, do którego wciąż było trochę daleko. Zwiedziliśmy miasteczko Montserrat-schowane wysoko, wysoko na samym szczycie gór. Tego samego dnia dojechaliśmy do Saragossy, w której zostaliśmy oprowadzeni po pałacu znanym z ,,Księgi tysiąca i jednej nocy”.  Hiszpania kojarzy się z gorącym słońcem, więc trudno uwierzyć, ale właśnie w Saragossie zostaliśmy przywitani ogromną ulewą, a wjeżdżając na teren Castilla-La Mancha, ujrzeliśmy (o dziwo!) śnieg powoli topniejący na pagórkach. Szósty dzień był całkowicie poświęcony Madrytowi. Z  początku plan był rozłożony na dwa dni zwiedzania stolicy Hiszpanii, jednak uległ zmianie i musieliśmy zwiedzić tak wielkie i kryjące w sobie tyle atrakcji miasto tylko w jeden dzień! Pod wieczór wszyscy byli bardzo zmęczeni po tym bardzo długim spacerze, jednak pewne jest to, iż było warto. Przechadzając się jedną z bogatszych ulic Madrytu, która była wzorowana na 5-th Avenue, faktycznie można było się poczuć jak w w Nowym Jorku. Jedyne czego brakowało to żółtych taksówek, które były zastąpione przez białe samochody z niebieskim, wąskim paskiem. Przechodząc obok ogrodów królewskich, mieliśmy szczęście ujrzeć zmianę warty, która była bardzo widowiskowa i ,ku uciesze turystów, została na pamiątkę sfilmowana. Trudno było w to uwierzyć, ale wycieczka powoli dobiegała końca. Ostatnimi miastami, które odwiedziliśmy były Toledo, Girona i Figueres. Toledo to piękne miasteczko, pełne zawiłych, wąskich, maleńkich uliczek. Jedyne podłoże to kocie łby, które oczywiście wpasowują się w atmosferę tego miejsca perfekcyjnie. Girona jest także i mała i piękna. Niemal na każdym kroku widać tu kataloński charakter – mieszkańcy są z tego dumni  i  mocno podkreślają swą kulturową i narodową przynależność – katalońskie flagi na balkonach, sklepy szyldami w języku katalońskim. Ostatni nasz przystanek, Figueres był całkowicie poświęcony jednej osobie-Salvadorowi Dali. Zwiedziliśmy jego muzeum, które (tak jak i cała twórczość) wzbudzało bardzo skrajne opinie i mieszane uczucia.

Do domu wracaliśmy już z dość mocnym bagażem-i doświadczeń i pamiątek. Wycieczka z pewnością dostarczyła nam wielu wrażeń i dała możliwość ,,wchłonięcia” ogromnej ilości informacji na temat Hiszpanii.

Julia Wójcik 0h.