Wykład pt. „Wolne” Miasto Gdańsk – fakty i mity” | Topolówka

Wykład pt. „Wolne” Miasto Gdańsk – fakty i mity”

Autor: Dyrekcja, 25. Listopad 2014

DSC00354 „Duma Wolnego Miasta” głosi napis w jednym z zakątków gdańskiej Moreny. Wolne miasto Gdańsk istnieje w świadomości wielu gdańszczan, jest obecne na plakatach, tatuażach, a także w nazwach hoteli, osiedli, restauracji i pubów. Ludzie czujący się duchem mieszkańcami niegdyś wyjątkowego, wolnego miasta zrzeszają się także na specjalnym forum i manifestują swoją przynależność przyklejając naklejki na samochody. Historyk, pracownik IPN-u, p. Jan Daniluk, podczas poniedziałkowego wykładu dla uczniów Topolówki, zorganizowanego 24 listopada przez KMP, widzi w tych działaniach „trywializację i spłaszczenie symbolu”, dodając jednak że własne paszporty, granica i flaga, mogą w naturalny sposób budzić zainteresowanie, które najczęściej jednak „przechodzi w fascynację bez refleksji” 

Wolne tylko z nazwy? 

Na początek, powinniśmy zastanowić się, czy twór powstały w dwudziestoleciu międzywojennym rzeczywiście można nazywać państwem. Biorąc pod uwagę, że miasto to było pod wpływem paru sił politycznych (pozostawało pod ochroną Ligii Narodów, kierowane przez Volkstag i Senat, w pewnych kwestiach formalnie zależne także od Polski), nie spełniało ono warunków, jakie do określenia tym mianem są potrzebne, nie było bowiem suwerenne. 

Wbrew powszechnej opinii jakoby Wolne Miasto Gdańsk było swego rodzaju novum politycznym i ustrojowym, jedynym takim „eksperymentem”, podobnych quasi – państw było na świecie więcej, natomiast wyjątkowość nadbałtyckiego miasta jest przez wielu mocno „naciągana” i „rozdmuchana”. 

Określeniem Wolne Miasto możemy nazywać korporację – miasto o statusie spornym, będące obiektem sporów dwóch narodów. „Wolne miasta” to rodzaj „zgniłego kompromisu” jak to określa Pan Daniluk – powstają one, gdy po różnych przełomach dokonujących się w historii, i gdy nie zapadnie jednoznaczna decyzja „co zrobić” z danym terytorium, są „wyjściem awaryjnym”, a okres ich trwania jest zazwyczaj niedługi. Wśród podobnie funkcjonujących projektów można wymienić np. Fiume nad Adriatykiem, Kłajpedę, tzw. Wyspy Pokoju, Tanger (1923 – 1940) czy Sandżak Aleksandretty, stworzony nawiasem kalka w kalkę na podstawie statusu wolnego miasta Gdańsk. Praktycznie żadnego z nich oprócz Tangeru w rzeczywistości nie da się nazwać „wolnym”, choćby z uwagi na sposób w jaki zostały utworzone. Były one paradoksalnie mniej wolne od miast utworzonych naturalnie. 

Polskie czy niemieckie?

   Żeby rozstrzygnąć powszechny spór o to czy „wolne miasto” było zamieszkiwane przez Polaków czy Niemców, należałoby przyjrzeć się statystykom, które zapewne mocno rozczarują tych, którzy upatrywali w nim jeden z polskich ośrodków. W latach 1920 – 1939 raptem 9 do 13 % ludności zamieszkującej jego terytorium było Polakami, inne nacje obecne na tych terenach to Rosjanie i Żydzi, których zdecydowana większość zdeklarowała się jako Niemcy wyznania mojżeszowego oraz inne mniejszości. O przynależności Gdańska do obszaru kultury niemieckiej świadczył zaś język, a także rząd będący kalką rządu niemieckiego i zachodzące w nim, podobne procesy. Polska społeczność na tamtych terenach była więc aktywną i znaczną, ale jednak, mniejszością.

„Kultura, nauka była przede wszystkim związana ze światem niemieckim (…) bo kadry urzędnicze, naukowe były w zdecydowanej większości wykształcone jeszcze w granicach państwa pruskiego (…) i 20 lat było za małym okresem żeby wypracować jakąś zauważalną,  własną szkołę i pewien inny rytm” – tłumaczył na spotkaniu nasz gość, p.  Jan Daniluk, dodając również że taka interpretacja statystyk nie jest absolutnie wartościowaniem, ma jedynie uświadomić nam  „fakt z którym powinniśmy się pogodzić” .”Wolne miasto Gdańsk miało charakter niemiecki pod względem demograficznym, kulturowym i w dużej mierze społecznym” – powtarza jako coś, co każdy z nas powinien mieć na uwadze. 

Uczniowie Topolówki mogą po dzisiejszym spotkaniu czuć się oświeceni, i zaryzykuję stwierdzenie że wśród słuchaczy znalazło się paru dumnych mieszkańców byłego „wolnego miasta” którym wykład brutalnie zmienił perspektywę. Posiadanie pełnej wiedzy na ten temat było nam potrzebne, abyśmy mogli z czystym sumieniem używać omawianego terminu, z całą świadomością kryjącej się w nim „zmyły”. Wyrazy uznania należą się Klubowi Myśli Politycznej, który niezwykle prężnie i regularnie organizuje inspirujące i edukujące spotkania z ludźmi mającymi do przekazania ważną treść – wczorajsza wizyta p. J. Daniluka z pewnością do takich należała. Dziękujemy!

 DSC00409DSC00366