Topolówka w Klubie Szkół Westerplatte | Topolówka

Topolówka w Klubie Szkół Westerplatte


Obrona Westerplatte 1-7 września 1939r.

W okresie międzywojennym na Westerplatte znajdowała się polska Wojskowa Składnica Tranzytowa. Zgodnie z postanowieniami Ligi Narodów z 9 XII 1925 Polska uzyskała prawo do stacjonowania na terenie Wolnego Miasta Gdańska oddziału wartowniczego w sile 88 żołnierzy (2 oficerów, 20 podoficerów i 66 szeregowców). 31 XII 1925 Polska przejęła teren Westerplatte. W 1939 wobec zaostrzenia się stosunków niemiecko-polskich, załogę Westerplatte wzmocniono o 94 żołnierzy (w tym 3 oficerów i 1 lekarza) i wyposażono w broń piechoty: 4 moździerze; 2 działka ppanc. 37 mm i działo piechoty 75 mm oraz 16 CKM (ciężkich karabinów maszynowych), 17 RKM (ręcznych karbinów maszynowych) i 8 LKM (lekkich karabinów maszynowych); 160 karabinów, 40 pistoletów, ok. 1000 granatów. Dowódcą garnizonu został mjr Henryk Sucharski, a jego zastępcą kpt. F. Dąbrowski. Na Westerplatte znajdowało się 5 betonowych wartowni i przystosowane do obrony koszary. W sierpniu zostały zbudowane umocnienia polowe.

Wpis w kalendarzu z datą 31 sierpnia 1939 roku, jakby proroczo, mówił: „Pamiętaj, że jesteśmy strażnikami ujścia Wisły„.

25 VIII 1939 przybył do Gdańska pod pretekstem „wizyty kurtuazyjnej” niemiecki pancernik szkoleniowy „Schleswig-Holstein”. 1 września o godzinie 4.47 dowódca okrętu komandor Gustav Kleikamp wydał rozkaz otwarcia ognia. W następnej minucie, co precyzyjnie zanotowano w dzienniku bojowym okrętu, padła pierwsza salwa w kierunku Westerplatte. Później uznana za pierwsze strzały Drugiej Wojny Światowej.

„4.45 – szturm na Westerplatte. Ogień z pancernika. Pierwsi ranni i zabici. Rozbicie działa (26 strzałów).” – zanotował pod datą pierwszego września dowódca załogi Westerplatte major Henryk Sucharski.

Pół godziny wcześniej polską załogę Wojskowej Składnicy Transportowej poderwał wystrzał z pistoletu. Na lądzie byli już niemieccy żołnierze z kompanii szturmowej, od tygodnia ukrywający się pod pokładem pancernika. Po ostrzale z pancernika Niemcy zaatakowali z lądu. Sądzili, że na Westerplatte nie ma już żywych. Polacy pozwolili im podejść na odległość strzału. W czasie kontrataku zginęła ponad połowa żołnierzy z doborowej kompanii szturmowej pancernika „Schleswig-Holstein”. Niemcy wycofali się.

W pamiętniku jednego z niemieckich marynarzy czytamy – „Jesteśmy zaskoczeni dzielnością Polaków. Walczą jak lwy. Generał Eberhardt uważa, że nawet trzy kompanie nie dadzą im rady. Potrzebujemy wsparcia z powietrza„. Przeciwko obrońcom Westerplatte Niemcy wysyłali 60 samolotów. „Detonacja za detonacją jak uderzenia w gigantyczny bęben, którym jest Westerplatte” – zanotował niemiecki korespondent wojenny Hugo Landgraf. „Westerplatte, broni się nadal” – podało polskie radio.

Major Henryk Sucharski pod datą 7 września zanotował: „4.30 – 7.30 ostatnie ostrzeliwanie Westerplatte. Zniszczenie wartowni. Następnie silne półtora godzinne natarcie. Odparte. Decyzja poddania się i między 10 a 11 oddanie Westerplatte. Uznanie, iż pada od nieprzyjaciela. Przekazanie Westerplatte. Gratulacje od generała Eberhardta i dowódcy ‚Schleswig-Holsteina’. Następnie transport do Langfuhr.” Przez tydzień „Schleswig-Holstein” wystrzelił na Westerplatte 260 ton amunicji. Zginęło 15 Polaków, 50 zostało rannych. Straty niemieckie to prawie 400 zabitych.

Światowa prasa, pisząc o walkach na Westerplatte, w patetycznych słowach składała hołd polskim żołnierzom. Nawet oficjalne źródła niemieckie, bezpośrednio po kapitulacji Westerplatte, nie szczędziły słów uznania jego obrońcom. Radio Berlin informowało, że polskiemu dowódcy pozostawiono szablę w uznaniu dla zaciętego oporu załogi. Już jednak kilka dni później niemieckie ministerstwo propagandy zakazało publikowania zdjęcia majora Sucharskiego i zabroniło używania słowa „dzielni” w odniesieniu do Polaków.

1 września major Sucharski napisał do siostry list. „Wojny jeszcze nie ma. Zanosi się na nią, ale czy wybuchnie to jeszcze nie wiadomo. Jeśli jednak będzie, to przecież na pewno i wy o tem dobrze wiecie, że bić się i wygrać ją musimy, a po niej – da Bóg – doczekamy się dopiero na pewno spokojnych czasów„.

Nie przypuszczał, że tzw. „spokojne czasy” nastaną dopiero za 6 lat i że wojna zmieni oblicze Europy.

Łącznie w walkach o Westerplatte wzięło udział około 3400 żołnierzy niemieckich wyposażonych w 65 dział różnego kalibru i ponad 100 karabinów maszynowych, lekkie moździerze oraz miotacze ognia. Polacy mieli się bronić przez 12 godzin, a wytrwali siedem dni; 7 IX, o godz. 10.15, bohaterska załoga Westerplatte skapitulowała.

Po II wojnie, mimo licznych zmian nazewniczych, nazwę Westerplatte pozostawiono w historycznej postaci – dla upamiętnienia bohaterstwa polskiej załogi. Począwszy od 9 października 1966 r. każdy statek wpływający do portu gdańskiego zobowiązany jest opuścić banderę przed mijanym po lewej burcie monumentalnym pomnikiem z granitowych bloków – zbudowanym w hołdzie obrońcom Westerplatte.

Zdobycie Gdańska przez Aliantów – 28-30 marca 1945 roku.

Sporadyczne naloty alianckie kierowały sie w czasie wojny ku stoczniom i fabrykom. Zabudowa miejska ucierpiała w minimalnym stopniu. Zagłada miała przyjść w ostatnich tygodniach wojny. Jej zapowiedzią był rozkaz kwatery Hitlera, który zamienił miasto w twierdzę i zobowiązał wojsko do obrony go za wszelką cenę, bez możliwości kapitulacji. Dzień i noc trwał potężny ostrzał artyleryjski. Miasto płonące niczym gigantyczna pochodnia było widoczne z daleka. W ciężkich bojach o każdy kwartał, czasami o pojedyncze domy, przedzierały się ku centrum wojska II Frontu Białoruskiego, wśród których walczyła również imienniczka naszej szkoły – polska I Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte. Jeden z czołgów tej brygady, który dojechał spod Lenino pod dowództwem porucznika Juliana Miazgi, stanął na cokole przy Alei Zwycięstwa jako symbol trudu żołnierskiego i niepotrzebnego zniszczenia pięknego miasta.

30 marca 1945 roku nad Dworem Artusa zawisła polska flaga. Gdańsk powrócił do macierzy. W walkach zginęło około 3000 żołnierzy radzieckich i polskich. Zniszczenia ogólne miasta sięgnęły 60%, a Głównego Miasta, ponad 90%, co równa się tylko zniszczeniom Starówki warszawskiej…