Spała 2006 | Topolówka

Spała 2006


31. maja- Dzień I
Podróż do Spały rozpoczęła się. Prościutko trasą A1 dotarliśmy do Łodzi, w której utknęliśmy w korkach z powodu meczu Widzewa Łodzi. P. Szpakowski dzielnie znosił trudy kierowcy znającego drogę, a p. Tulin równie dzielnie jechał za nim. Wreszcie, tuż przed Spałą, historykowi udało się przegonić WF-istę i doprowadzić nas do celu.

1. czerwca- Dzień II [uroczysty Dzień Dziecka]
Od rana, ubrani odświętnie, braliśmy udział w przeróżnych uroczystościach w Ujeździe (malowniczym miasteczku nieopodal Spały) związanych z Klubem Szkół Westerplatte. To właśnie dzisiaj nasza Topolówka została jego pełnoprawnym członkiem. Po obejrzeniu występów wokalno-teatralnych uczniów ujazdowskiej szkoły, pojechaliśmy zwiedzać poligon wojskowy i skosztować grochówki. W całym tym rozgardiaszu nasi opiekunowie nie zapomnieli o Dniu Dziecka. P. Tulin i p. Szpakowski w duecie odśpiewali nam „Sto lat” i zafundowali lody. Na koniec dnia odbyła się integracyjna dyskoteka. Dyskoteka może mniej, ale integracyjne spotkanie na pewno.

2. czerwca- Dzień III
Zwiedziliśmy okolice Spały. Było co oglądać- błekitne źródełka, skansen rzeki Pilicy, prześliczny kościółek św. Idziego, ruiny tajemniczego zamku. W głębokiej puszczy (niekoniecznie za rogiem) spotkaliśmy żubra- takiego prawdziwego. Zaszliśmy do ośrodka Hodowli Żubrów. To wieeelkie zwierzęta, skoczne (o dziwo!), ale raczej nietowarzyskie. Chętni mogli również pójść do Ośrodka Przygotowań Olimpijskich. Specjalnie dla nas rzucała młotem Kamila Skolimowska i pobiła swój rekord życiowy! Wieczorem odbyło się ognisko. Wśród zgromadzonego towarzystwa zapanowała niezwykle przyjazna atmosfera. Świetnie się bawiliśmy. Razem z Dyrektor Grażyną Bogusz, panami- Szpakowskim i Tulinem, śpiewaliśmy i jedliśmy kiełbaski (jak ktoś lubi, to owszem, smaczne).

3. czerwca- Dzień IV
Niestety, zjazd trwał baaardzo krótko i musieliśmy wrócić do domków. Mamy nadzieję, że nowo zawarte znajomości z młodzieżą z całej Polski zaowocują przyjaźnią na całe lata. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Toruniu, aby, korzystając z pięknej pogody, obejrzeć miasto i zakupić tradycyjne toruńskie pierniki. Naszymi przewodnikami byli p. Bogusz i p. Szpakowski- związani z tym miastem. Droga powrotna wlokła się niemiłosiernie, ale musimy przyznać, że wcale nas to nie martwiło, wręcz przeciwnie.